Zanim zaczniesz szukać swojej Corvette.

Zakup każdego hobbystycznego samochodu, a szczególnie będącego „zabawką” oraz przedmiotem pożądania, powinien być poprzedzony odpowiedziami na kilka podstawowych pytań, które zaważą na pózniejszej decyzji. Podstawowym pytaniem, na jakie powinniśmy sobie odpowiedzieć jest to, czy chcemy się „zabawić”, czy traktujemy nowego członka rodziny jako inwestycję. To że jakaś Corvette jest piękna, w super idealnym stanie nie oznacza bowiem, że jej wartość będzie wzrastała i że jest ona prawdziwym przedmiotem kolekcjonerskim. Niestety w Polsce 99% Corvette to samochody nieoryginalne i co więcej, to takie, których przywrócenie do stanu oryginalności jest po prostu nieopłacalne. Popularna metoda lakierowania proszkowego ramy, pod względem estetycznym oraz ochronnym jest jak najbardziej właściwa, niestety eliminuje Corvette z kategorii oryginalnego stanu samochodu. Zbyt dobry lakier, podniesienie mocy silnika, piękna tapicerka zrobiona przed fachowców za grube tysiące złotych, to tylko niektóre przykłady pogwałcenia oryginalności. Musimy zdać sobie sprawę i jasno postawić pytanie, czy twoja Corvette ma być oryginalna ze wszystkimi tego minusami, ze wszystkimi niedoróbkami fabryki, ze wszystkimi konsekwencjami choćby przepisów prawa z tamtych lat, nakazujących ograniczenie emisji spalin (co za tym idzie – ograniczenia mocy)?

Nie jest „przestępstwem” ulepszanie fabryki, stosowanie nowoczesnych materiałów, montaż ulepszonych części, upiększanie wnętrza poprzez wymianę vinylowych okładzin na piękna skórzaną tapicerkę, ale musi to być decyzja świadoma. Nie może być to dzieło przypadku, bo są to na ogół zmiany nieodwracalne. Szczególnie jeśli uda nam się kupić 100% oryginalną Corvette. Musimy zadać sobie pytanie czy chcemy, żeby kolejna oryginalna Corvette zniknęła bezpowrotnie? Nie bez znaczenia jest też fakt, że oryginalna Corvette to po prostu większe pieniądze… zarówno przy zakupie, jak i przy jej odrestaurowywaniu oraz przy jej pózniejszej odsprzedaży.

Jakie więc mamy pole wyboru? Postaram się tutaj podzielić „przemyślenia” na 2 kategorie.

Kategoria 1 . Twoja decyzja to posiadanie Corvette dokładnie takiej, jaką sobie wymarzyłeś.

Tu masz dwie drogi, którymi możesz pójść. Albo poświęcisz czas i przy odrobinie szczęścia znajdziesz Corvette, którą ktoś kiedyś zrobił dla siebie i będzie ona idealnie odpowiadała twoim marzeniom (to tak jak szukanie partnerki na całe życie… czasem znajdziesz ideał), albo …. zrób to sam :-) . Musisz jednak zdać sobie tutaj sprawę, że każda przeróbka czy poprawienie tego, co ktoś już zrobił dla siebie, może być niezwykle kosztowne i może pociągać za sobą spore koszty. Kupuj więc taką Corvette tylko i wyłącznie jeśli jesteś pewien, że znalazłeś swój ideał.

Druga droga, którą nazwijmy „zrób to sam”, to zakup materiału bazowego do tego, co tym ideałem się stanie. Oczywiste, że zajmie Ci to więcej czasu i więcej pieniędzy, zanim twoja życiowa partnerka będzie tym ideałem… ale czy czasem nie myślisz o tym, jak by to było pięknie, gdyby twoja kobieta mogła być przez ciebie lekko przeprogramowana? W tym przypadku jedynym sensownym wyjściem jest zakup (zachowując oczywiście zasady częściowo opisane w następnym artykule) jak najtaniej to możliwe. Nawet zakup niekompletnej Corvette może mieć tu swój cel i być idealnym środkiem do zaoszczędzenia sporych pieniędzy. Po co ci na przykład silnik z roku 1981, jeśli w planie masz Corvette z 500 KM mocy? Tego silnika nie da się po prostu tak przerobić. Kupowanie takiego silnika to po prostu wyrzucone w błoto pieniądze. Jeśli chcesz zrobić w swojej Corvette nową tapicerkę z kubełkowymi fotelami, to po co masz płacić za dobrze utrzymaną kabinę kierowcy? Ile taniej zapłacisz za Corvette w której mieszkały kury, a i tak cała tapicerka pójdzie na śmietnik i zastąpisz ją twoją wymarzoną. Tak więc jeśli chcesz sam zrobić swój ideał… kupuj nie samochód ale materiał na samochód. Obejrzyj tysiące zdjęć w internecie, obejrzyj wszystkie możliwe do obejrzenia wystawy i zloty… zapisuj co Ci się podoba, zrób zdjęcia, zapytaj właścicieli… inspiruj się tym co inni już zrobili, a potem usiądz i zapisz, co dla Ciebie jest ideałem. Mieszanie wszystkiego co już widziałeś jest jak najbardziej wskazane i może przynieść niepowtarzalny,jedyny w swoim rodzaju efekt, którego będziesz dumnym właścicielem.

Pamiętaj jednak zawsze o tym, że prawdopodobnie nigdy nie odzyskasz pieniędzy włożonych w swoją Corvette, nie jest to inwestycja ale zabawa, hobby… a to zawsze kosztuje :-) . Między innymi dlatego na pierwszym miejscu napisałem o poszukiwaniu gotowej Corvette. Prawie nigdy bowiem cena jaką uzyskasz, nie pokryje ci twoich wydatków (dotyczy to oczywiście również właściciela, który sprzeda ci swoją Corvette).

Kategoria 2 . Lokata czyli możliwie najbardziej oryginalna Corvette.

W pierwszym przypadku nie musimy przykładać wielkiej wagi do oryginalności poszukiwanego pojazdu, za to w drugim przypadku jest to podstawowe kryterium oceny wartości. W obydwu przypadkach nasuwa się samo pytanie, czy kupić tanio i inwestując w odrestaurowanie, doprowadzać samemu taki pojazd do swojej świetności, czy kupić gotowy, zrobiony przez kogoś już samochód. Na to pytanie w przypadku samochodu oryginalnego nie jest łatwo odpowiedzieć. Po pierwsze dlatego, że zakup a tym bardziej odrestaurowanie takiego pojazdu wymaga znacznej wiedzy na ten temat i śmiem twierdzić, że w Polsce są może dwie, może trzy osoby, które będą w stanie ci w tym pomóc. Warto, naprawdę warto skorzystać z ich wiedzy choćby po to, żeby kiedyś przy wystawieniu takiej Corvette na poważnym zlocie lub przy sprzedaży takiego autka, nikt nie zarzucił ci „wciskania kitu” na temat oryginalności twojej Corvette. Pamiętaj, o ile na zlocie niewiele osób tak naprawdę zna się na oryginalności i ustalenie jej często wymaga bardzo dokładnego obejrzenia detali, to już przy sprzedaży ( mówię o poważnej sprzedaży za realne pieniądze w pełnej wartości takiej Corvette), twoje stwierdzenie o oryginalności w konfrontacji z osobami, które to ocenią to twoje być albo nie być (przede wszystkim finansowe).

Corvette w stanie oryginalnym możesz poszukać w 3 kategoriach.

1. Dobrze zachowany oryginał w możliwie dobrym stanie – to najdroższe z możliwych rozwiązanie ale… również najlepsza lokata. Takie Corvette nigdy nie tracą na wartości. W takiej Corvette nigdy ale to przenigdy nie wymieniaj części ( nawet pojedynczej śrubki) bez pełnej świadomości co robisz i na jaką część ją wymieniasz. Zawsze używaj części NOS ( new old stock) lub idealnie pasującej części sprzedawanej jako restoration part. Części takie są droższe od ogólnie dostępnych ale nie powodują utraty wartości pojazdu. Czasem część za 100 $ powoduje utratę wartości kilku tysięcy $. Warto o tym pamiętać.

2. Możliwie oryginalnie zachowany egzemplarz w stanie do odrestaurowania – to chyba najlepsze rozwiązanie szanujące przy zakupie twoją kieszeń. Należy jednak pamiętać o zasadach opisanych w naszym osobnym artykule. Nie porywajmy się na taki zakup jeśli nie jesteśmy pewni, że większość części, które są oryginalne da się odnowić zachowując ich oryginalność. Pamiętajmy bowiem, że zamienniki w takiej Corvette nie są akceptowalne a oryginalne części zawsze będą kosztowały drożej niż ich zamienniki ( choć często zamienniki są lepsze ). Pamiętajmy także, że odnawiając taką Corvette musimy zachować wszystko co „narozrabiali” pracownicy na taśmie produkcyjnej. Ważnym jest pamiętać o tym, że jakość pracy w tamtych latach w USA pozostawiała wiele do życzenia. Niedoróbki, zle wykonane spawy, niedomalowywanie detali czy błędy przy składaniu, to dzień powszedni i tak ma być. Istnieją specjalne publikacje, opisujące dokładnie występujące wady produkcji oraz ich przyczyny. Zachowanie tych oraz podobnych detali ( jak np.ręczne zapiski na karoserii w pewnych jej miejscach czy nadruki cyferek na ramie albo ślady, zostawiane przez poszczególnych pracowników) to droga do sukcesu, również finansowego. Bądzmy jednak świadomi, że odtworzenie każdego z tych detali kosztuje, czy to wasz czas czy to pieniądze dla kogoś, kto wie jak i gdzie to zrobić. W tej kategorii nie ma kompromisów, a gra naprawdę warta jest zachodu. Często to dziesiątki tysięcy $ za właśnie takie detale. Nie wspominając o szacunku i poważaniu wśród prawdziwych kolekcjonerów na całym świecie.

3. Oryginalny egzemplarz po starszej restauracji. To również ciekawe z punktu widzenia finansowego rozwiązanie, które jednak wymaga znacznej wiedzy na temat Corvette. Często takie odrestaurowane kiedyś autka są zrobione niefachowo, a ich niedomagania czy błędy popełnione przy odrestaurowywaniu ukrywane są pod hasłem „kiedyś ją odrestaurowywano, ale już nie jest w takim stanie w jakim była i wymaga ponownej pracy”. Tak więc, z pozoru korzystna transakcja może okazać się niewypałem, który pociągnie za sobą znaczne koszty bądz wręcz uniemożliwi doprowadzenie Corvette do stanu oryginalności, zamieniając ją albo w ładną Corvette albo w koszmar właściciela. Zakup takiej Corvette bez konsultacji specjalistycznej jest wielkim ryzykiem.

We wszystkich opisanych tu przypadkach niebagatelną rolę gra dokumentacja. Im droższą Corvette kupujemy, tym dokładniejsza dokumentacja powinna być dostarczona wraz z samochodem. Często są to certyfikaty oryginalności… często dokumentacja zdjęciowa… często rachunki i inne dokumenty. Pamiętajmy jednak, że zawsze istnieje ryzyko, iż takie dokumenty nie są prawdziwe lub nie dotyczą tego właśnie samochodu. Warto więc zadać sobie trochę wysiłku i sprawdzić każdy z tych dokumentów. Jeśli jest ich dużo, zwróćmy uwagę na detale, poukładajmy je jak puzzle. Im mniej znajdziemy pustych okienek, tym większe prawdopodobieństwo, że kupujemy naprawdę wartościową Corvette.

Ważna i jakże przydatna informacja na temat oryginalnego wyposażenia twojego egzemplarza Corvette a także na temat dokładnej daty produkcji i nawet adresu dealera, do którego dana Corvette została wysłana z fabryki ( a co za tym idzie otwiera się droga do dokładnego poznania pełnej historii twojej Corvette, co może być tak samo fascynujące jak poznawanie samego samochodu), znajduje się na kartce papieru naklejonej na zbiornik paliwa. Wszystkie oryginalnie zachowane Corvette mają tą kartkę i jest ona także niezwykle ważna w ocenie oryginalności. Jeśli więc kupujemy dobrze zachowany oryginał w możliwie dobrym stanie i brak jest tego detalu… to powinna zapalić się wam czerwona lampka!

Pamiętajcie, że dobra fachowa literatura albo pomoc specjalisty to połowa drogi do sukcesu… ale czy ta prawda nie jest od lat stosowana? Przecież zawsze kupując samochód bierzemy znajomego Pana Kazia, który zna się na samochodach bo jego kolega zna mechanika pracującego u Pana Juzia w warsztacie na przedmieściach :-) . A może się mylę? Może właśnie TY jesteś wyjątkiem i przy zakupie auta zabierasz ze sobą mistrza serwisu autoryzowanej stacji obsługi danej marki? Jeśli tak, to jestem pewien, że twoja Corvette nigdy nie sprawi ci bólu głowy przy jej odrestaurowywaniu.

Uwierz albo nie. Zasada przy pierwszej Corvette jest jedna i sprawdza się ona w większości przypadków. Ta pierwsza Corvette którą kupisz, pomimo tego że będziesz się zapierał że tak jest, to nie twoja ostatnia i ta jedyna Corvette. W 99 % przypadków jest tak, że po skończeniu jej odrestaurowywania zaczynasz dostrzegać błędy jakie popełniłeś, błędy te zaczynają cię coraz bardziej razić, wreszcie zaczynasz myśleć o sprzedaży, aż pewnego dnia kupujesz swoja Corvette – tą jedyną – tą wymarzoną i dopiero ta Corvette, pozbawiona błędów jakie popełniłeś przy pierwszej, zostaje prawowitym nowym członkiem twojej rodziny.
Ten wpis został opublikowany w kategorii 113. Zanim zaczniesz szukać swojej Corvette. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz